Oto historia nabożeństwa pewnego żołnierza do Modlitwy do św. Józefa i do Cudownego Medalika Matki Bożej. Poniżej przedstawiamy świadectwo ich cudownych dobrodziejstw.
Jestem emerytowanym weteranem wojskowym od 33 lat i służyłem w Wietnamie i Iraku. Moje nabożeństwo do św. Józefa poprzez jego potężną modlitwę jest dziedzictwem przekazanym przez mojego dziadka i ojca, którzy byli weteranami, służącymi w I i II wojnie światowej. Obaj mężczyźni nosili tę modlitwę przy sobie przez całą wojnę, odmawiali ją wiernie każdego dnia i obaj wrócili z wojny bez szwa- nku. Młodym żołnierzom wyjeżdżającym do Iraku i Afganistanu rozdałem tysiące egzemplarzy Modlitwy do św. Józefa wraz z Cudownym Medalikiem Najświętszej Maryi Panny.
Moim pragnieniem jest podzielić się świadectwem o cudownej mocy Modlitwy do św. Józefa i ochronie Cudownego Medalika.
Stacjonowałem na szkoleniu w Fort Drum w północnej części stanu Nowy Jork. Tylko w moim batalionie było ponad 500 żołnierzy, kobiet i mężczyzn. Osiemdziesiąt procent było katolikami, ale ja jako jedyny uczęszczałem na niedzielną Mszę św. Zdecydowałem, że pierwszą rzeczą do zrobienia było zapewnienie każdemu żołnierzowi kopii Modlitwy do św. Józefa i Cudownego Medalika. Byłem dowódcą oddziału i robiłem, co mogłem, aby zachęcić wszystkich w moim batalionie do uczęszczania na Mszę św. Poprosiłem również całą moją rodzinę w domu o modlitwę.
W ciągu dwóch tygodni dwóch żołnierzy przyłączyło się do mnie na niedzielną Mszę. W ciągu 2,5 miesiąca, dzięki szczerym modlitwom mojej rodziny, 33 kolejnych żołnierzy szło na Mszę. Kiedy byliśmy w Iraku, w każdą niedzielę dołączało do nas coraz więcej żołnierzy.
W 2002 roku, kiedy miałem 57 lat, nasz pluton został ponownie wysłany do Iraku. Tę samą Modlitwę do św. Józefai i Cudowny Medalik Matki Najświętszej wręczyłem wszystkim jadącym ze mną żołnierzom — od dowódcy kompanii do najniższego stopnia. Tylko jedna osoba odmówiła przyjęcia tych religijnych przedmiotów. Jeden młody żołnierz powiedział mi, że jest muzułmaninem, a nie katolikiem. Powiedziałem mu, że św. Józef i Matka Boża są dla wszystkich i że pierwsza obietnica ochrony modlitwy mówi „Ktokolwiek ją nosi…", i nie mówi „Muzułmanom nie wolno". Postanowił więc to nosić i nadal to robi 10 lat później.
Była to reakcja wielu innych żołnierzy, którzy powiedzieli mi, że zachowają tę modlitwę przy sobie do końca życia. Każdy, którego znalem osobiście, i kto miał tę modlitwę w czasie bitwy, wrócił do domu.
Kolejne ważne wydarzenie relacjonowała moja starsza siostra. Pewnego dnia starsza kobieta opowiadała, że jej wnuk był w Iraku w bardzo złej sytuacji. Babcia powiedziała, że bardzo się za niego modli i poprosiła moją siostrę, żeby także się pomodliła. Siostra poprosiła ją o wyjaśnienie sytuacji wnuka. Odpowiedziała, że napisał, iż jego kompania ponosi ciężkie straty; jego pluton tracił co tydzień 2-3 żołnierzy.
Siostra szybko poradziła jej, aby wysłała wnukowi Modlitwę do św. Józefa. Skontaktowała się ze mną, aby uzyskać wystarczającą liczbę kopii dla całego jego plutonu i wysłała je następnego dnia. Babcia poinformowała, że trzy miesiące później wnuk odpisał, że wszyscy w jego plutonie noszą teraz przy sobie Modlitwę do św. Józefa. Mało tego: odkąd wszyscy zaczęli ją nosić, przestali tracić żołnierzy! Rok w Iraku zakończyli bez kolejnej straty. Taka jest moc tej modlitwy!


