Wreszcie zastanówmy się nad tematem, który jest podstawą każdego systemu filozoficznego, czyli nad kwestią natury człowieka. Czy w zachodnim świecie jest chociaż jeden świecki uniwersytet lub jedna uczelnia nie związana jednoznacznie z chrześcijaństwem, gdzie naucza się, że człowiek jest stworzeniem Bożym, że obecne życie to jedynie przygotowanie do życia po śmierci, że Chrystus jest odkupicielem ludzkiej duszy, małżeństwo jest związkiem monogamicznym, panowanie nad sobą – cnotą, a człowiek powinien dążyć do zbawienia swojej nieśmiertelnej duszy? Nie. Powszechnie naucza się natomiast, że człowiek jest tylko wykształconym w procesie ewolucji zwierzęciem i nie ponosi odpowiedzialności za swoje grzechy: bądź to dlatego, że żadne grzechy nie istnieją, bądź też dlatego, że w rzeczywistości nie jest istotą wolną. Według teorii Darwina człowieka determinują czynniki biologiczne, według teorii Freuda – czynniki erotyczne, a zdaniem inteligentów, czyli ludzi wyedukowanych ponad możliwości swojej inteligencji – człowiek jest istotą zdeterminowaną zoologicznie. Zwolennicy ideologii komunistycznej również twierdzą, że człowiek pochodzi od zwierzęcia, dlatego – dodają – powinien zachowywać się jak zwierzę. W ten sposób uzasadniają swoją filozofię przemocy. Komunizm także neguje istnienie indywidualnej winy i grzechu, ale stwierdza, że człowiek jest zdeterminowany ekonomicznie, czyli – inaczej niż u Darwina czy Freuda – przez środki produkcji. Nie robi to większej różnicy. Kiedy człowiek zostaje utożsamiony z elementem przyrody, tak że psychologia staje się behawioryzmem, a teologia komparatystyką religii, po niedługim czasie zaczyna być traktowany jak element przyrody, czyli jak instrument, narzędzie czy też środek do uzyskania celu. A wtedy moloch kolektywizmu wchłania człowieka demokracji.  

 Porównania można by mnożyć. Jednak już na podstawie powyższych przykładów widać wyraźnie, że istnieje podobieństwo między burżuazyjnym materializmem, kapitalizmem a komunizmem. Już sam fakt, że podczas II wojny światowej zawarliśmy sojusz z jednym totalitarnym systemem, aby walczyć przeciwko dwóm pozostałym – choć wszystkie były z natury niegodziwe – nie tylko dowodzi, że na podstawowym poziomie istnieje nić porozumienia między zachodnim materializmem a komunizmem, lecz także pokazuje, że próba wypędzania Szatana z pomocą Belzebuba jest poważnym błędem. Aby ostatecznie potwierdzić omawiane podobieństwo, warto zadać sobie pytanie: Skąd wywodzi się filozofia komunizmu? Otóż nie z Rosji. 

Komunistyczna filozofia narodziła się w XIX wieku na zachodzie Europy i ma zachodnich przodków: niemiecką filozofię, francuską socjologię oraz angielską ekonomię. Komunizm jest swoistym ideologicznym bigosem, mieszaniną tanich, deistycznych, oświeceniowych, ateistycznych poglądów XVIII wieku oraz stulecia, które Leon Daudet nazwał „głupim wiekiem dziewiętnastym". Karol Marks, twórca filozofii komunistycznej, przyłatał dialektykę Hegla do materializmu Feuerbacha, do tego doszył socjologię Proudhona oraz ekonomiczne problemy wynikające z liberalizmu i w ten sposób powstała filozofia, którą nazywamy „wrogiem" cywilizacji zachodniej. Każda pojedyncza koncepcja zawarta w komunistycznej ideologii ma burżuazyjne pochodzenie. 

Jak komunizm trafił do Rosji?

W całym filozoficznym systemie komunizmu nie ma ani jednej rosyjskiej idei. Filozofia komunistyczna ma pochodzenie burżuazyjne, zachodnie, materialistyczne i kapitalistyczne. Była dzieckiem swojej epoki i nie mogłaby powstać w XIII, a nawet w XVIII wieku, ponieważ wtedy jeszcze wpływ chrześcijaństwa był zbyt silny. Dopiero, gdy organizm zachodniego świata osłabł mogło dojść do zakażenia. Skoro jednak intelektualne źródła komunizmu znajdują się na Zachodzie, w jaki sposób ideologia ta przedostała się do Rosji? Oczywiście dzięki ludziom, którzy stali się apostołami Marksa i rozpowszechniali komunistyczne idee. Konkretne wydarzenie, dzięki któremu komunizm przybrał swoją ostateczną formę, miało miejsce podczas I wojny światowej. Niemcy, które szukały dla siebie drogi ratunku, uznały, że w ich interesie byłoby odciągnięcie Rosji od państw ententy. Jednym ze sposobów na osiągnięcie tego celu było wywołanie w Rosji rewolucji. Niemiecki sztab generalny wpakował więc grupę trzydziestu jeden rewolucjonistów do wagonu z napisem „eksterytorialny"  i doczepił go do pociągu jadącego okrężną drogą do Rosji. W tym wagonie znajdował się Władimir Iljicz Uljanow, lepiej znany jako Lenin, który po przyjeździe do Piotrogrodu wsiadł do opancerzonego samochodu i zaczął głosić rewolucję. Generał Ludendorff tak uzasadniał swoje stanowisko w tej sprawie: „Wysyłając Lenina do Rosji nasz rząd wziął na siebie określoną odpowiedzialność, ponieważ z wojskowego punktu widzenia jego podróż była uzasadniona. Rosja musiała upaść". Było coś stosownego w tym, że Niemcy asystowały przy narodzinach komunizmu w Rosji. Już wcześniej przecież wydały na świat ideę komunizmu, teraz więc dawały jej realne życie. Rosja spłaciła swój dług wobec Niemiec w roku 1939, kiedy został podpisany haniebny traktat między nazistami a komunistami, który umożliwił nazistom zajęcie całej Europy w dwa lata i dowodził, że między nazizmem a komunizmem nie było żadnej zasadniczej sprzeczności. Z okazji podpisania traktatu Wiaczesław Mołotow powiedział: „Faszyzm to tylko kwestia gustu, a nasza przyjaźń została przypieczętowana krwią". Niestety okazało się, że była to krew Polski. 

Kościół wobec komunizmu

Powodem sprzeciwu Kościoła wobec komunizmu nie jest również rzekome uznawanie Rosji za wroga całego świata. Kościół czyni rozróżnienie między ideologią a narodem. Ideologia jest nikczemna, ale naród jest dobry. W rzeczywistości tylko około trzech procent ludności Rosji należy do Partii Komunistycznej, a nie ma tam innej partii, do której można by należeć. Innymi słowy, w Rosji są mniej więcej sto dziewięćdziesiąt cztery miliony ludzi niebędących członkami jedynej partii, której istnienie jest dozwolone. Różnica między sowieckim rządem z jego policyjną tyranią a rosyjskim społeczeństwem jest prawdziwa. Parę lat temu Jemieljan Jarosławski, przywódca Związku Wojujących Bezbożników w ZSRR, przyznał, że osoby religijne wciąż stanowią ponad połowę mieszkańców Rosji. Jego szacunki były prawdopodobnie bardzo zaniżone, ponieważ im większa byłaby liczba wierzących, tym mniej skuteczna okazałaby się ateistyczna propaganda. Wprawdzie nie da się tego zmierzyć, ale być może w ogromnej masie ludu rosyjskiego więcej jest autentycznej żarliwości religijnej i gotowości do poświęceń niż w Amerykanach. Kiedy jarzmo niewoli, terroryzmu i działań tajnej policji zostanie wreszcie zdjęte z rosyjskiego narodu, Rosjanie o wiele łatwiej niż my zrozumieją istotę drogi krzyżowej. Ich tłumione duchowe dążenia staną się wtedy źródłem potężnego strumienia chrześcijaństwa, które będzie wzorem i inspiracją dla świata. 

Jeśli chodzi o rzeczywiste powody sprzeciwu wobec komunizmu, stanowisko Kościoła najpełniej zostało przedstawione w encyklice Divini redemptoris (O bezbożnym komunizmie) Piusa XI. 

Kapitalizm i komunizm 

Nie można uzasadniać ataków na komunizm faktem, że ideologia ta sprzeciwia się kapitalistycznemu monopolizmowi, ponieważ z czysto ekonomicznego punktu widzenia żaden z tych ustrojów nie jest zadowalający. Są to systemy pokrewne, ponieważ jeden i drugi wywodzi swoje istnienie z koncepcji prymatu ekonomii i uznaje ludzką istotę za zwierzę ekonomiczne. Obydwa wychodzą też z założenia, że człowiek ma do osiągnięcia w życiu wyłącznie cele o charakterze gospodarczym, przy czym w kapitalizmie monopolistycznym życiowym celem człowieka ma być generowanie zysków, a w ustroju komunistycznym uspołecznienie procesu produkcji. Zarówno kapitalizm, jak i komunizm odbierają też najwyższą władzę Bogu. W pierwszym ustroju absolutnym właścicielem własności staje się jednostka, w drugim – biurokratyczny kolektyw. 

Nasza cywilizacja znajduje się obecnie w stanie opisanym przez Jezusa w przypowieści o powrocie ducha nieczystego. Wypędziliśmy diabła z domu Europy, ale ponieważ nie zamieszkały w nim dobro, sprawiedliwość, prawda, odpowiedzialność i miłość, zajęło go siedem demonów jeszcze gorszych od poprzedniego. My, ludzie zachodnich demokracji, nie mamy wiary, filozofii życia ani wspólnego celu. Kiedy wyruszaliśmy na wojnę wiedzieliśmy, czego nienawidzimy, ale teraz, kiedy wojna się skończyła nie potrafimy ustalić, co kochamy. Poczucie pustki sprawiło, że staliśmy się ofiarami Wielkiego Dietetyka, który podaje nam do spożycia czerwony faszyzm, tak jak alkoholik podsuwa innemu alkoholikowi kolejny drink, aby postawić go na nogi. Wypełnia on wprawdzie poczucie pustki, ale w podobny sposób sęp mógłby wypełnić gniazdo małego rudzika. Tyrania komunizmu  nie miałaby w sobie nic atrakcyjnego w jakiejkolwiek innej epoce, kiedy na świecie panowała jeszcze atmosfera chrześcijańska. Obecnie przyciąga do siebie ludzi dlatego, że chociaż odwróciliśmy się od Bożego światła, to wciąż go potrzebujemy i niczym ćmy spalamy się w wątłym płomieniu totalitarnych świec i podżegaczy. 

Jak radzić sobie z pasją, entuzjazmem i zapałem do nowej religii, jaką jest totalitaryzm? Sam humanizm nie przywróci potrzebnej nam pasji, przede wszystkim dlatego, że jedyną integralną wartością ludzkiej istoty jest fakt bycia stworzeniem Bożym. 

Abp Fulton J. Sheen

Przełożył Zbigniew Kasprzyk

Fragmenty książki arcybiskupa Sheena „Komunizm i sumienie Zachodu", wydanej w Polsce w 2022 r. przez Wydawnictwo Esprit w Krakowie.