Można by pomyśleć, że zamierzamy bronić akumulatorów bogactwa, bankierów, najbogatszych liderów biznesu, gigantów gospodarki, czy to kapitalistycznej, czy „socjalistycznej". Nic bardziej mylnego. Chcemy po prostu wyjaśnić, że ci milionerzy mogą nie być tak bogaci, jak się wydaje, i że samo ubóstwo może być definiowane przez liczbę potrzeb.
Aspekt ekonomiczny
Wraz z wynalezieniem pieniądza metalowego i papierowego, uczucia chciwości i zachłanności – które od dawna dominują w ludzkiej egzystencji obok egoizmu i zazdrości – stały się jeszcze bardziej intensywne. Poprzez symbolikę związaną z pieniędzmi wielu odkryło, że bogactwo może być skoncentrowane w ilościach, których nikt by nigdy nie chciał, gdyby istniało w swojej rzeczywistej, materialnej formie.
Gdyby bowiem zamiast posiadać miliony dolarów, posiadać ziemię, biżuterię, samochody, żywność i nieskończone ilości produktów i usług, wszystko stałoby się ciężarem. Kto chciałby mieć rozległe połacie ziemi, gdyby nie można ich było uprawiać? Jakiż pożytek z ogromnych ilości jedzenia, skoro ma się tylko jedną jamę ustną i żołądek, i tylko dwadzieścia cztery godziny na dobę, by je spożywać? Jaki pożytek z niezliczonych ubrań, skoro ma się tylko jedno ciało, albo z dziesiątek par butów na zaledwie dwie stopy? Jaki pożytek z tylu samochodów, skoro można jeździć tylko jednym naraz? I kto by się tym wszystkim zajmował?
Prawdę mówiąc, nadmierne posiadanie staje się formą niewolnictwa i źródłem bezsensownego niepokoju. Zbyt duże prawdziwe bogactwo stałoby się koszmarem i mogłoby w końcu zniszczyć wolność, zdrowie, a nawet życie. Jednakże, jeśli to ogromne bogactwo jest reprezentowane przez monety, papierowe pieniądze lub liczby na ekranie, można posiadać o wiele więcej. A jeśli ktoś czuje się lepszy od innych tylko dlatego, że posiada więcej pieniędzy, zrobi wszystko, co możliwe, aby je zdobyć, próbując w ten sposób wypełnić wewnętrzny brak poczucia własnej wartości.
Z punktu widzenia księgowości, Louis Even miał rację, mówiąc, że każdy staje się kapitalistą, gdy posiada kapitał – nawet socjaliści, a nawet ci, którzy nie posiadają żadnego kapitału. Istnieją jednak inne czynniki wykraczające poza księgowość. Kapitalizm to cały system społeczny, obejmujący niezliczone zmienne ekonomiczne, polityczne i ideologiczne stworzone przez samych kapitalistów – to kultura. To samo można powiedzieć o socjalizmie i socjalistach, którzy często wydają się być równie zainteresowani kapitałem, raczej niż samym społeczeństwem.
Z tej szerszej perspektywy Louis Even prawdopodobnie nie powiedziałby, że ktoś jest kapitalistą tylko dlatego, że posiada kapitał. To tak, jakby powiedzieć, że ktoś staje się zebrą po prostu malując na sobie paski. Ludzie są czymś o wiele więcej.
Aspekt ideologiczny
Mówimy tu o każdej formie kapitału: kapitale technologicznym, zasobach naturalnych, „zasobach ludzkich", pieniądzach i innych formach finansowania. Na przykład, jeśli uznamy samą pracę ludzką za część kapitału, czy to oznacza, że wszyscy jesteśmy kapitalistami?
Z pewnością nie. Bycie kapitalistą oznacza znacznie więcej niż po prostu bycie częścią siły roboczej. Przede wszystkim oznacza to stawianie kapitału ponad wszystko – nawet ponad ludźmi – do tego stopnia, że uczyni go bogiem. Jest to również kwestia ideologii i wartości, gdzie kapitał staje się celem samym w sobie, akumulowany i gromadzony, zamiast służyć jako środek wymiany i handlu.
Z tego wynikają wywłaszczenia, wyzysk pracowników, skrajne bogactwo i skrajne ubóstwo. W istocie, większość głównych problemów świata wynika z tej walki o pieniądze, niezależnie od tego, czy w kapitalizmie, czy w socjalizmie.
Ten aspekt ideologiczny, który czyni z pieniędzy bożka, sam w sobie wystarczy, by uczynić człowieka kapitalistą. W tym sensie nawet osoba biedna może być kapitalistą, nie posiadając żadnego kapitału. Zależy to mniej od tego, co się posiada, niż od tego, co się z tym zrobi — lub chce się z tym zrobić — nawet jeśli się nie posiada kapitału.
Kapitalista bez kapitału. Samo pragnienie zostania milionerem może uczynić człowieka kapitalistą, nawet gdy nie ma w kieszeni ani jednego dolara.
Z kolei przedsiębiorstwo spółdzielcze posiadające różne formy kapitału do pracy produkcyjnej nie jest kapitalistyczne tylko z tego powodu, ponieważ jego głównym celem jest dobrobyt ludzi, a nie akumulacja kapitału. W ten sposób kapitalizm może stać się bardziej ideologiczny niż ekonomiczny. Jednak sama ideologia nadal nie wystarczy.
Aspekt polityczny
Aby obecny system funkcjonował w tak nierówny sposób, wymagana jest polityka niedoboru pieniądza, tworzona poprzez dług, odsetki, podatki, niewystarczające płace, monopole pieniężne, dysproporcje między walutami i brak demokracji.
W istocie, dzisiejszy system finansowy działa na zasadzie niedoboru pieniędzy, który zubaża większość, a jednocześnie wzbogaca niewielką mniejszość, co prowadzi do chciwości, lichwy, elitaryzmu, przywilejów, władzy i klas społecznych. W ten sposób dziewięćdziesiąt dziewięć procent bogactwa skupia się w rękach jednego procenta populacji.
W rzeczywistości tym, co dyskredytuje dziś bogatych, nie jest samo bogactwo, ale jego kontrast z ubóstwem; to obojętność wobec biednych i próba usprawiedliwiania ubóstwa.
Gdyby, przeciwnie, wszyscy byli milionerami, kto posiadałby całe prawdziwe bogactwo dóbr i usług, gdyby każdy miał wystarczająco dużo pieniędzy, aby je zakumulować?
Każdy człowiek posiadałby tylko to, czego naprawdę potrzebuje i nadal zatrzymywałby miliony, których nie mógłby w pełni wykorzystać. Ale to nie miałoby znaczenia. W końcu to tylko pieniądze — i w rzeczywistości byłoby ich więcej niż wystarczająco.
Naprawdę ważne jest, aby produkcja docierała do tych, którzy jej potrzebują. Prawdziwe bogactwo jest ograniczone, podczas gdy samym pieniądzom można nadać niemal nieograniczoną wartość. A jednak prawdziwego bogactwa wystarczy dla każdego, podczas gdy pieniądze istnieją tylko dla nielicznych.
Co powiedział Jezus
W Ewangelii Mateusza 19,16-22 można przeczytać:
„Wtedy młodzieniec podszedł do Jezusa i zapytał Go: „Nauczycielu, co dobrego mam czynić, aby otrzymać życie wieczne?" Odpowiedział mu: « Dlaczego Mnie pytasz o dobro? Jeden tylko jest Dobry. A jeśli chcesz osiągnąć życie, zachowaj przykazania". Zapytał Go: « Które? » Jezus odpowiedział: « Oto te: Nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij, nie zeznawaj fałszywie, czcij ojca i matkę oraz miłuj swego bliźniego, jak siebie samego! »". Odrzekł Mu młodzieniec: « Przestrzegałem tego wszystkiego, czego mi jeszcze brakuje? » Jezus mu odpowiedział: „Jeśli chcesz być doskonały, idź, sprzedaj, co posiadasz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź za Mną". Gdy młodzieniec usłyszał te słowa, odszedł zasmucony, miał bowiem wiele posiadłości".
Z pewnością w systemie finansowym opartym na długu i niedostatku – systemie, który wzbogaca nielicznych, a zubaża większość – „łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne", niż bogatemu wejść do królestwa niebieskiego (Mt 19,24). Jezus miał rację. Ale nie dlatego, że bogaty jest koniecznie zły.
To, co jest naprawdę wadliwe, to sam system finansowy – monetarna konstrukcja gospodarki i zarządzanie pieniędzmi, które więzi zarówno tych, którzy je posiadają, jak i tych, którzy ich nie mają.
Jezus mówił również o pustce gromadzenia bogactw (Łk 12,32 i nast.), ale bogaci zdają się nigdy nie zdawać sobie z tego sprawy. Wielu milionerów nie mogłoby wydać wszystkich swoich pieniędzy przez kilka pokoleń. Ale, mimo to pozostają biednymi bogatymi ludźmi – zawsze potrzebującymi więcej pieniędzy i więcej władzy.
Nawet grecki filozof Epikur, trzy wieki przed Chrystusem, ostrzegał niespokojne serca: „Nie marnuj tego, co masz, pożądając tego, czego nie masz". Opowiadał się za równowagą i wewnętrznym pokojem.
Ale Jezus nie był ekonomistą ani nie przyszedł, by proponować rozwiązania finansowe. Postawił po prostu diagnozę: bogaci nie wejdą do Królestwa Bożego, ponieważ nie wyzbywają się swojego bogactwa i chciwości.
Kiedy dosięga nas obfitość
W rzeczywistości sam system finansowy wypacza ludzką naturę i burzy cały porządek społeczny.
Historia uczy nas, że „dobry kapitalizm" nie jest tak naprawdę kapitalizmem, a „dobry socjalizm" również nie jest tak naprawdę socjalizmem. Dobroć nigdy nie była ich cechą definiującą; oba często ulegały wypaczeniu i były szkodliwe w praktyce.
Jezus jednak wskazał na nowy paradygmat. Miał inne idee, inną wizję i inny system. Zapraszał ludzi do dzielenia się chlebem i innymi bogactwami, tak jak On sam to czynił, nie oczekując niczego w zamian.
Oznacza to nowy model osoby ludzkiej: kapitał oddany w służbę ludziom, a w konsekwencji lepsze społeczeństwo, w którym kwitną hojność, zaufanie, braterstwo, wolność i uczciwość – cechy których często brakuje zarówno w kapitalizmie, jak i socjalizmie.
Z tego powodu Louis Even promował przez cały XX wiek model demokracji ekonomicznej opracowany przez brytyjskiego inżyniera Clifforda Hugh Douglasa, przekonany, że reprezentuje on najbliższe praktyczne podejście do sprawiedliwości społecznej propagowanej przez Jezusa.
Gdyby pieniądze przestały być rzadkością i stały się dostępne dla każdego, nikt nie byłby ważniejszy od innych. Pieniądze straciłyby wiele elementów, które podsycają egoizm, zawiść i rywalizację.
Gdyby pieniądze przestały być rzadkością, jak ktokolwiek mógłby manipulować lub przekupywać innych, skoro każdy już posiadałby potrzebne mu pieniądze — a nawet więcej?
Nikt nie żyłby w lęku o niepewną przyszłość. Nikt nie obawiałby się o przyszłość swoich dzieci, ponieważ sam system zapewniałby bezpieczeństwo i nadzieję. Nikt nie musiałby się bogacić. Wszystko zależy od zniesienia systemu niedoboru, aby wady związane z kapitalizmem i socjalizmem — wyzysk, kradzież i zależność — mogły zniknąć.
Obfitość pieniędzy oznaczałaby prywatną własność dla każdego, a nie dla uprzywilejowanej garstki. Reprezentowałaby ona kapitał i bogactwo dla każdego.
A poza zaspokajaniem potrzeb, stopniowo by je zmniejszała, ponieważ ludzie coraz bardziej porzucaliby to, co zbędne, i skupiali się na tym, co jest naprawdę niezbędne, pozostawiając mniej miejsca na chciwość.
Święty Franciszek z Asyżu wyraził to w ten sposób: „Pragnę mało, a to niewiele, czego pragnę, pragnę tylko niewiele". I tak więc, nie posiadając niczego, posiadał wszystko.
A zatem nie — ludzka natura nie polega na byciu lichwiarskim kapitalistą, hipokrytycznym socjalistą ani kimś, kto pozostaje bez nadziei, jak bogaty młodzieniec.
To niedobór pieniędzy w systemie finansowym pozwala na chciwość i dominację na całym świecie, wzmacniając to, co najsłabsze i najuboższe w ludzkiej naturze — gdzie nawet sami biedni potrzebują nawrócenia.
Oczywiście, główna odpowiedzialność spoczywa na bankierach, którzy tworzą i dystrybuują pieniądz; następnie na politykach, którzy zezwalają na takie systemy i je egzekwują; a następnie na bogatych liderach biznesu i elitach społecznych, które z nich czerpią korzyści; i wreszcie na biednych, którzy wykonują pracę i tworzą prawdziwe bogactwo, mając nadzieję na wspinaczkę po piramidzie pieniądza.
W ten sposób gospodarka kształtuje samo społeczeństwo: jego politykę, myśli, emocje i zwyczaje. Ale jeśli sam system się zmieni, lichwa, egoizm i ich siła napędowa – zazdrość – również znikną.
Nie będzie walki klas ani żadnej dyktatury żadnego rodzaju, czy to bogatych, czy proletariatu. Będzie Kredyt Społeczny Douglasa, gdzie społeczeństwo bardziej przypominać będzie Królestwo, o którym mówił Jezus.
Odkryjemy inny model osoby ludzkiej – rodzaj człowieczeństwa 2.0 – coś, co jeszcze nie jest w pełni znane, a jednak już obecne w nas samych.
Czy wiesz, że lokalne waluty mogą stać się jednym z pierwszych kamieni w budowie tego Królestwa?


