Wiadomość, że arcybiskup na Filipinach zaaprobował w całości objawienia, jakie miały miejsce w Lipie niedaleko Manili w latach 1940-tych, przyniosła nadmiar domniemanych cudów.
Najpierw i niemal natychmiast, pielgrzymi obraz Matki Bożej, Maryi Pośredniczki Łask Wszelkich w mieście Caloocan (metropolia Manili) zaczął obficie i ciągle wydzielać olej 14 września 2015 r., dwa dni po historycznym oficjalnym zatwierdzeniu objawień przez arcybiskupa Ramona C. Arguellesa.
„Pośredniczka Łask Wszelkich" to tytuł, jaki otrzymała Matka Boża w czasie tego objawienia, a figura wydzielająca olej jest repliką tej, która znajduje się na miejscu objawień.
Arcybiskup w swoim oficjalnym liście pasterskim powiedział, że „wydarzenia i objawienie roku 1948 znane także jako fenomen Maryjny w Lipie oraz jego następstwa wykazują nadprzyrodzony charakter i są warte wiary". Stało się to po dziesięcioleciach odmowy ze strony Kościoła (włączając Watykan).
Pytanie; czy słowa „wydarzenia" i „fenomen" (jedno w liczbie mnogiej, drugie pojedynczej) włączają drugi najbardziej znaczący fenomen w Lipie: domniemane i rozległe spadanie płatków róży z nieba, na których znajdowały się święte obrazy?
Wkrótce po rozpoczęciu się objawień Teresicie Castillo, karmelitańskiej zakonnicy, cały klasztor, potem miasto i w końcu archipelag zostały zaangażowane w cud – własną wizytówkę niebios. Setki i tysiące zebrano w pobliżu klasztoru. Miasto Lipa było sceną strasznej masakry w czasie wojny i żeby wymazać te rany Niebiosa podarowały narodowi świadka pięknych i nadzwyczajnych wydarzeń, włączając postaci w chmurach i płatki róży z wizerunkiem Jezusa, które spadały z nieba. Patrząc w górę ze zdziwieniem tłumy Filipińczyków twierdziły, że widzą płatki pojawiające się jak manna z rozrzedzonego powietrza, a kiedy biskup odwiedził klasztor, zamierzając przerwanie „mistyfikacji", deszcz płatków spadł na niego, gdy wchodził do środka.
Były to namacalne płatki koloru czerwonego, żółtego i pomarańczowego, z niepokojem zbierane jako pamiątki. Kiedy botanicy zaczęli je analizować, doszli do wniosku, że płatki pochodziły z rodzaju znanego tylko w Rosji, która znajduje się blisko dwa tysiące mil na północ.
Płatki pojawiały się w Lipie okresowo przez następne dekady.
Co możemy tu zobaczyć? Czy coś tak drobiazgowego może być prawdziwe? Jak religijne medaliki odciśnięte na płatkach dla wywołania wrażenia? Mało pozostaje, jak by się wydawało, dla wyobraźni (w przeciwieństwie do większości takich wizerunków). Naprawdę niezwykłe.
Oto kilka przykładów.


