Przedstawiamy naszym Czytelnikom teksty dra Szczęsnego Górskiego z jego książki pt. „Wokół doktryny Kredytu Społecznego", która ukazała się w wydawnictwie INDYGO w Poznaniu w 2024 r. Czytelnicy znają autora z artykułów, które publikowaliśmy w MICHAELU w poprzednich latach. Szczęsny Górski był jedną z pierwszych osób, które postanowiły zapoznać Polaków z ideą Kredytu Społecznego Douglasa. Poznał ją dzięki swojej Cioci, pani Annie Poray-Wybranowskiej (1919-2013), która mieszkała przez wiele lat w Montrealu i tam zetknęła się z Pielgrzymami św. Michała i z Kredytem Społecznym. Dzięki inicjatywie Szczęsnego Górskiego zostały przetłumaczone na język polski broszury Louisa Evena: „Finanse zdrowe i skuteczne" oraz przypowieść „Wyspa rozbitków", do której komentarz Evena pt. „Od przypowieści do rzeczywistości" znajduje się w obecnym numerze MICHAELA.
Dr Szczęsny Górski jest biofizykiem i wynalazcą. Był wykładowcą Akademii Medycznej w Poznaniu przez blisko 40 lat. A w momencie, kiedy poznał Kredyt Społeczny Douglasa zaczął studiować prywatnie zagadnienia systemów gospodarczych i finansowych. Zaczął tłumaczyć autorów zajmujących się Kredytem Społecznym Douglasa i problemami pieniądza (T. V. Holmesa, Sylvio Gessela, Dietera Suhra, Maurice'a Allaisa i innych). Uczestniczył w warsztatach naukowych w naszej siedzibie głównej w Kanadzie w Rougemont. W Polsce wielokrotnie prowadził konferencje i spotkania poświęcone Kredytowi Społecznemu, a także propagował idee Douglasa poprzez Internet (webinary, wykłady, a także przekazywanie wiedzy w postaci studiów uzupełniających do studiów ekonomicznych).
Żyjemy jakby w dwóch światach: w świecie rzeczywistości (oczywistości rzeczy), w którym jest chleb, są buty, mieszkania, wychowanie dzieci, gotowanie, uczenie, leczenie oraz w świecie znaków, symboli, gdzie są słowa, pieniądze, kredyty, czeki, obligacje, opcje, kontrakty, fundusze pochodne, pożyczki od pożyczki – coraz to wyższego rzędu abstrakcje.
W świecie rzeczywistym są dzieci nakarmione, ubrane, dobrze wychowane, idące w życie z ufnością, gdyż były otoczone troską i miłością.
W świecie znaków praca matek w rodzinie to towar o wartości zerowej, bo nikt nie jest gotów zań płacić, czynnik nie uwzględniany przez ekonomię (choć jego realna wartość np. w Kanadzie liczy się na dodatkowe 40% produktu krajowego brutto).
W świecie znaków zabiera się zatrudnionym część ich owoców pracy, aby dać je nie-zatrudnionym, podczas gdy w świecie rzeczywistym nadwyżki marnują się, a rezerwy pozostają niewykorzystane.
W świecie, gdzie liczą się przede wszystkim wartości realne, podaż znaków dostosowuje się do możliwości realnych.
W świecie, gdzie liczą się przede wszystkim znaki, możliwości realne przykrawa się do możliwości opodatkowania.
W świecie znaków banki dzierżą w ręce pióro, które może dawać lub odmawiać, warunkować, zmniejszać i zwiększać prawo do produkowania czy otrzymywania wyrobów. Natomiast rządy, reprezentujące tych, co tworzą realne wartości, mają w ręku pióro do podpisywania długów, po czym muszą odbierać twórcom wartości realnych, ile się da owoców ich pracy, aby spłacać niekończące się długi.
W świecie rzeczywistym pociągi przewożą tylu pasażerów, ile rzeczywiście mogą.
W świecie znaków pociągi jeżdżą prawie puste, bo brak dostatecznej ilości znaków wolnych miejsc.
W świecie znaków fabryka pełna wykwalifikowanych ludzi, maszyn, mająca zamówienia, nie może produkować z powodu sztucznego zadłużenia, z braku kredytów obrotowych – znaków, które jej sztucznie odebrano, więc jej wartość wynosi, ile kto da, np. symboliczną złotówkę.
W świecie realnym społeczeństwo wspiera kredytem swych rzeczywistych możliwości przedsięwzięcia odpowiadające na życiowe potrzeby i dba o zachowanie i pomnożenie rzeczywistego narodowego kapitału.
W świecie znaków osobnik mający w banku amerykańskim kredyt, z którego zobowiązał się nie korzystać, jest inwestorem strategicznym, a załoga pragnąca przejąć zakład, mając wysoki potencjał produkcyjny i zamówienia, przegrywa z braku znaków.
W świecie znaków można zysk wypracowany przez społeczeństwo zapisać mu jako dług i obciążyć je z tego tytułu wciąż rosnącymi podatkami.
W świecie rzeczywistym można rozdzielić wszystkim nadwyżkę produkcji niezakupionej jako dywidendę od zbiorowego gospodarowania przy czym – dzięki pieniężnym znakom – jest wolny wybór co kto chce sobie z tego wziąć.
W świecie rzeczywistym bogactwo wzrasta przez inwestowanie w rozwój świata rzeczywistego. W świecie znaków najbardziej opłacalną inwestycją jest „inwestycja" w znaki, spekulacja znakami.
W świecie znaków karze się fałszerzy pieniędzy jednocześnie kreując – w pełnym blasku prawa – mnóstwo fikcyjnego pieniądza na giełdowe operacje.
W świecie znaków giełda jest pasjonującą „grą o sumie zerowej".
W świecie rzeczywistym jest niepomierne bogacenie się nielicznych i ruina wielu, bankructwa, bezrobocie i zapaści gospodarki jak w latach 30-tych [w USA] i obecnie [np. w Meksyku i w całej Ameryce Południowej].
Nie odróżniamy dostatecznie tych dwóch światów, mylimy je, mieszamy symbole i wartości realne, mówimy, że coś, co jest – nie istnieje, ponieważ nie posiada odpowiedniego znaku.
O świecie obfitości i rzeczywistych rezerw mówimy, że jest pusty, a z pustego i Salomon nie naleje, choć pusty jest tylko magazyn znaków, a nie magazyn rzeczy, rąk do pracy i umiejętności.
W świecie znaków mówimy, że trzeba zabrać z talerza Janowi, aby dać Pawłowi, choć w świecie rzeczywistym pożywienia starczy dla obu.
W świecie znaków ziarno ma sens o tyle o ile da się na nim zarobić.
W świecie rzeczywistym liczy się zaspokajanie głodu.
W świecie znaków przy pomocy słowa „kocham" i innych gładkich zwrotów można odebrać komuś cześć, radość życia, możliwość dobrej egzystencji.
Te dwie dziedziny wyznaczają jakby dwa krańce skali: od pełnego wykorzystania ludzkiego potencjału aż do jego całkowitego skorumpowania.
Manipuluje się światem rzeczywistym poprzez symbole, praktykując jakby współczesną magię finansową. Naturę tej magii dobrze oddaje wypowiedź noblisty, Fryderyka Soddy'ego.
„Czy w naszych czasach niewiary w cuda w świecie fizycznym można by znaleźć większy dziwoląg od tych instytucji, które jakoby pożyczają pieniądze, lecz ich nie pożyczają, ale tworzą? A gdy się je im zwraca – unicestwiają je? Którym udało się zrealizować tym samym niemożliwy fizyczny cud, aby nie tylko dostać coś za nic, ale ponadto otrzymywać z tego tytułu niekończące się odsetki?".
(Prof. F. Soddy, A Statement of the World Problem from the Standpoint of the New Economics, Oxford 1931).
Strzeżmy się mylenia znaków, symboli ze światem rzeczywistym. Sprawdzajmy, czy w istniejącej rzeczywistości odpowiadają zgodne znaki:
Czy akcja warta nominalnie 100 i sprzedawana po 150 ma za sobą pokrycie rzeczywistych możliwości, majątku – czy tylko spekulacyjne oczekiwania;
Czy inwestycje są inwestycjami rzeczywistymi, czy powiernicy nie są rabusiami, czy kapitał jest realnym bogactwem, a nie fikcją;
Czy za wzniosłym słowem obecna jest prawdziwa gotowość do odpowiednich zachowań.
Uczmy się rozważać każdą sytuację w odniesieniu do niesymbolicznej rzeczywistości.
Szczęsny Zygmunt Górski
Autor zadedykował swą książkę
Janowi Pawłowi II,
który wielokrotnie zwracał uwagę na obecność „struktur grzechu", wskazywał na możliwość istnienia nowej postaci totalitaryzmu potężnych centrów ekonomicznych, ukrytego pod pozorami demokracji, mówił, że: „Wielu ludzi ponosi ogromne wyrzeczenia, aby okazać solidarność cierpiącym na skutek biedy, głodu lub chorób, nadal jednak brakuje zbiorowej woli usunięcia gorszących nierówności oraz stworzenia nowych struktur, które pozwolą wszystkim ludziom mieć sprawiedliwy udział w zasobach świata" oraz że: „Na progu nowego stulecia ubóstwo wielu miliardów ludzi jest problemem, który bardziej niż cokolwiek innego stanowi wyzwanie dla naszego ludzkiego i chrześcijańskiego sumienia. Dramat ten ukazuje się z jeszcze większą ostrością, gdy uświadamiamy sobie, że najważniejsze problemy ekonomiczne naszej epoki nie wynikają z braku zasobów, ale z faktu, że istniejące struktury gospodarcze, społeczne i kulturowe nie są w stanie sprostać potrzebom autentycznego rozwoju".
Z synowskimi uczuciami,
Szczęsny Zygmunt Górski
1.) Pamięć i tożsamość, s. 55
2.) Jan Paweł II, Orędzie na Światowy Dzień Pokoju, L’Osservatore Romano, 1.2000, s. 34
3.) Jan Paweł II, Uczmy się razem. Przemówienie do uczestników Zgromadzenia Międzyreligijnego na Progu Trzeciego Tysiąclecia. Rzym, 28.10.1999 r. L’Osservatore Romano, 1.2000, s. 7.


